czwartek, 28 lipca 2016

        bo miłość jak ogień rozpala nasze serca i płonie tak co dzień by zgasnąć nagle nie w czas
Dojazd do domu Piotra zajął nam więcej czasu niż zwykle . Przyczyną naszego nieplanowanego opóźnienia był ogromny korek w którym staliśmy chyba z dwie godziny, przez co z każdą zmarnowaną na drodze chwilą stawałam się coraz bardziej zdenerwowana.
- Boże już myślałam że nigdy się s tego korka nie wyrwiemy. Przewróciłam tylko oczami odwracając się w stronę szyby.
- No i co tam widzisz moja mała złośnico. Zaśmiał się kładąc swoją rękę na moim kolanie.
- Ty się lepiej patrz na drogę. Zepchnęłam jego rękę z mojego uda po czym znowu zapatrzyłam się w okno.
- Dobra dobra już patrze, nie denerwuj się tak. Zaśmiał się na co ja tylko znowu przewróciłam oczami włączając radio. Trafiłam akurat na jedną z moich ulubionych piosenek mianowicie Cleo N-O-C zaczęłam nucić pod nosem nie zwracając uwagi na mojego denerwującego towarzysza, on jednak nie dał za wygraną. Zdenerwował mnie jeszcze bardziej  zaczynając śpiewać razem z Cleo. nie mogłam wytrzymać nie dość że przez ojca podskoczyło mi ciśnienie to jeszcze on chce mnie dzisiaj zdenerwować.
- Zatrzymaj się. Powiedziałam ostro przerywając jego serenady.
- Co? ale po co ?. Spojrzał na mnie posyłając zdziwione spojrzenie.
- Po prostu się zatrzymaj czy to aż takie trudne ?!!?. Wykonał moje polecenie zjechał na pobocze po czym zatrzymał samochód. Odpięłam pas po czym wysiadłam z pojazdu.
- Ale co ty robisz ??. Chciał odpiąć pas i także opuścić auto jednak zatrzymałam go.
- Możesz jechać dalej. Zamknęłam drzwi odeszłam kawałek od samochodu wyciągając z bagażnika swoją walizkę a  z torby telefon wybrałam numer siostry.
- Ej czekaj, ja tu czegoś nie rozumiem. Staną przede mną drapiąc się po głowie.
- A czego ? przecież to proste denerwujesz mnie wiec dzwonie po Hadar. Jadę do niej bo ciebie mam na dzisiaj serdecznie dość. Powiedziałam dosadnie przykładając tel. do ucha., jeden sygnał, drugi, trzeci.
- Hej siostra co jest.....

            Na dzisiaj takie krótkie bo nie mam głowy do pisania można powiedzieć że to taki
mały wstęp do trudnościach i dłuższej nie obecności na blogu. Jutro dodam coś nowego oczywiście pod warunkiem że będziecie komentować. Umówmy się że jak będzie co najmniej pięć komentarzy to będzie next jutro rano..

Cześć.. Mamy kolejną zmianę planów, postanowiłam że usuwam blog ,, Bo miłość jak ogień rozpala nasze serca i płonie tak co dzień by zgasnąć nagle nie w czas '' Więc co za tym idzie opo z tamtego bloga przerzucam tutaj ;) Przepraszam was za te wszystkie zmiany planów i nowe opowiadania teraz biorę się w garść, znalazłam nawet kogoś kto będzie pomagał mi przy blogu dlatego też bez przedłużana postaram się jeszcze dzisiaj dodać nexta
   Opowiadanie 2 część 1

Cześć wróciłam!. Krzyknęłam wchodząc do domu.. Jest tu kto?. Zapytałam ponieważ przez dłuższy czas nie usłyszałam odpowiedzi, rozejrzałam się po pomieszczeniu ale kiedy upewniłam się że nikogo nie ma czym prędzej pobiegłam z powrotem przed dom. Będąc na zewnątrz szybko złapałam Piotra za rękę ciągnąc za sobą.
- Hana ale czy to aby na pewno dobry pomysł, przecież jak twój ojciec mnie tu zobaczy to mnie zabije. Stanął w miejscu.
- Oj przestań kochanie podeszłam do niego maksymalnie blisko zarzucając swoje ręce na jego szyje, cmoknęłam go lekko a on pogłębił pocałunek kładąc swoje dłonie na moich pośladkach.
- Jeżeli w tej chwili nie puścisz moje córki to mogę ci obiecać że jak wrócisz do domu to cie kochani rodzice nie poznają liczę do trzech i wołam ochronę. Ojciec usiadł na krześle i zaczął liczyć,  myślałam że za chwilę wyjdę z siebie że zaraz zapadnę się pod ziemię. 
- Tato przestań!. Dlaczego ty nie możesz zostawić go w spokoju  co!! Łukasza przecież lubisz Zuzę też to dla czego nie możesz zaakceptować mojego faceta!!. Po prostu nie wytrzymałam  musiałam to z siebie wyrzucić, i muszę przyznać trochę mi ulżyło. 
- Może dlatego że Łukasz jest odpowiedzialny i potrafi się zająć Hadar i dziećmi a on. Spojrzał z pogardą na Piotra. On nigdy nie będzie odpowiedzialny nie da rady się tobą zająć, to cud że sobą daje radę. Pomyśl przez chwilę co by było gdybyś zaszła z nim w ciąże, przecież gdyby tylko się  dowiedział to od razu dał by nogę!!!. Wykrzyczał wściekły wyciągając z kieszeni marynarki paczkę papierosów i zapalniczkę, odpalił.
- Przestań, przecież wiesz że nie możesz palić. Nie zareagował przez co tylko podeszłam do niego i wyrwałam niedopalonego jeszcze papierosa... Nie denerwuj się proszę nie chce się z tobą kłócić. Uśmiechnęłam się do niego a ku mojemu zdziwieniu on odwzajemnił uśmiech. Wstał podszedł do mnie i przytulił. Jakąś chwilę siedzieliśmy tak przytuleni aż tu nagle usłyszeliśmy rozśmieszony głos oderwaliśmy się od siebie po czym spojrzeliśmy na osobę która nam przerwała.
-Ooo co ja widzę a co tu się dzieje ja też chce się przytulić. Do kuchni weszła Hadar a za nią Jagódka i Łukasz z Natanem na rękach. Siostra podeszła najpierw do mnie zagarniając w swój uścisk potem do ojca. Ja natomiast po przywitaniu się z Łukaszem wzięłam od niego swojego małego siostrzeńca którego z przyjemnością wyściskałam.
- A co to się stało że moja mała Hadar odwiedza swojego starego tatusia. Zaśmiał się biorąc małą na kolana.
- Nie wyobrażaj sobie tatuśku zbyt wiele ja do Hany tobie tylko dzieci przyjechałam podrzucić. Uśmiechnęła się wytykając przy tym język.  
- Zawsze wiedziałem że jesteś wredna tak jak twoja matka ale nie wiedziałem że aż tak. Postawił małą na ziemi wyciągną z szafki lizaka i podał małej. No dobrze my tu gadu gadu a przecież miałem wynieść śmieci. Sięgną po telefon dzwoniąc pod przed chwilą wybrany numer... Andrzeju proszę przyjdź do nas do kuchni chciałbym abyś wyrzucił z mojego domu pewnego niemile widzianego gościa. Spojrzałam na ojca bo muszę przyznać że w pierwszej chwili nie wiedziałam o kogo mu chodzi dopiero później jak przyszedł ochroniarz a ojciec kiwnął głową w kierunku Piotra zrozumiałam o co mu chodziło.
- No ty  chyba sobie żartujesz!! nie pozwolę ci go wyrzucić!!!. Byłam wściekła przez co przestałam nad sobą panować. Nie masz prawa.....
- Owszem mam!!. Wszedł mi w słowo...... Mam ponieważ to mój dom. I do czasu aż mieszkasz pod moim dachem nie pozwolę ci spotykać się z tym facetem. Wykrzyczał w ogóle nie przejmując się tym że w śród nas są dzieci.
- Tak, dobrze to się wyprowadzam. Ja również zaczęłam już krzyczeć. 
- A gdzie ty pójdziesz może do niego co. Wstał stając przede mną.
- A żebyś wiedział że do niego przynajmniej nie będę musiała codziennie słuchać jaka to ja jestem nieodpowiedzialna i głupia. 
- Przestańcie kłótnie do niczego nie prowadzą. Hadar próbowała załagodzić sytuację.
- Zobaczymy jak szybko wrócisz z podkulonym ogonem mówiąc że ten doktorzyna cię zostawił ale zapamiętaj że cię ostrzegałem bo jeżeli z nim teraz wyjdziesz to ja już nigdy nie chce cię tu widzieć. Muszę przyznać zdziwiłam się tym co powiedział ale skoro tak zadecydował to tak będzie. 
- Dobrze. Rzuciłam chłodno. 
- Ty gówniaro nie potrafisz docenić tego co masz wynoś się z mojego domu. Krzykną po czym uderzył mnie w twarz. Spojrzałam na niego. 
- Nienawidzę cię!!!!!. wykrzyczałam pobiegłam do siebie spakować swoje rzeczy, a gdy już to zrobiłam zeszłam na dół oddałam walizki Piotrowi wyszłam nie słuchałam przeprosin ojca po prostu i tak już za dużo nieprzyjemnych rzeczy  powiedziałam nie chciałam w przypływie złości powiedzieć czegoś gorszego. Hadar też już nie słuchałam po prostu weszłam do samochodu czekając na Piotra rozpłakałam się tak, płakałam jak małe dziecko. Mówi się trudno ojciec sam tego chciał prawda..
   

No na razie to tyle. Los kolejnej części zależy od was i od waszych komentarzy jeżeli wam się spodoba to jutro wieczorem część 2 ;)