Opowiadanie 2 część 1
Cześć
wróciłam!. Krzyknęłam wchodząc do domu.. Jest tu kto?. Zapytałam
ponieważ przez dłuższy czas nie usłyszałam odpowiedzi, rozejrzałam się
po pomieszczeniu ale kiedy upewniłam się że nikogo nie ma czym prędzej
pobiegłam z powrotem przed dom. Będąc na zewnątrz szybko złapałam Piotra
za rękę ciągnąc za sobą.
- Hana ale czy to aby na pewno dobry pomysł, przecież jak twój ojciec mnie tu zobaczy to mnie zabije. Stanął w miejscu.
-
Oj przestań kochanie podeszłam do niego maksymalnie blisko zarzucając
swoje ręce na jego szyje, cmoknęłam go lekko a on pogłębił pocałunek
kładąc swoje dłonie na moich pośladkach.
-
Jeżeli w tej chwili nie puścisz moje córki to mogę ci obiecać że jak
wrócisz do domu to cie kochani rodzice nie poznają liczę do trzech i
wołam ochronę. Ojciec usiadł na krześle i zaczął liczyć, myślałam że za
chwilę wyjdę z siebie że zaraz zapadnę się pod ziemię.
-
Tato przestań!. Dlaczego ty nie możesz zostawić go w spokoju co!!
Łukasza przecież lubisz Zuzę też to dla czego nie możesz zaakceptować
mojego faceta!!. Po prostu nie wytrzymałam musiałam to z siebie wyrzucić, i muszę przyznać trochę mi ulżyło.
-
Może dlatego że Łukasz jest odpowiedzialny i potrafi się zająć Hadar i
dziećmi a on. Spojrzał z pogardą na Piotra. On nigdy nie będzie
odpowiedzialny nie da rady się tobą zająć, to cud że sobą daje radę.
Pomyśl przez chwilę co by było gdybyś zaszła z nim w ciąże, przecież
gdyby tylko się dowiedział to od razu dał by nogę!!!. Wykrzyczał
wściekły wyciągając z kieszeni marynarki paczkę papierosów i
zapalniczkę, odpalił.
-
Przestań, przecież wiesz że nie możesz palić. Nie zareagował przez co
tylko podeszłam do niego i wyrwałam niedopalonego jeszcze papierosa...
Nie denerwuj się proszę nie chce się z tobą kłócić. Uśmiechnęłam się do
niego a ku mojemu zdziwieniu on odwzajemnił uśmiech. Wstał podszedł do
mnie i przytulił. Jakąś chwilę siedzieliśmy tak przytuleni aż tu nagle
usłyszeliśmy rozśmieszony głos oderwaliśmy się od siebie po czym
spojrzeliśmy na osobę która nam przerwała.
-Ooo
co ja widzę a co tu się dzieje ja też chce się przytulić. Do kuchni
weszła Hadar a za nią Jagódka i Łukasz z Natanem na rękach. Siostra
podeszła najpierw do mnie zagarniając w swój uścisk potem do ojca. Ja
natomiast po przywitaniu się z Łukaszem wzięłam od niego swojego małego
siostrzeńca którego z przyjemnością wyściskałam.
- A co to się stało że moja mała Hadar odwiedza swojego starego tatusia. Zaśmiał się biorąc małą na kolana.
-
Nie wyobrażaj sobie tatuśku zbyt wiele ja do Hany tobie tylko dzieci
przyjechałam podrzucić. Uśmiechnęła się wytykając przy tym język.
-
Zawsze wiedziałem że jesteś wredna tak jak twoja matka ale nie
wiedziałem że aż tak. Postawił małą na ziemi wyciągną z szafki lizaka i
podał małej. No dobrze my tu gadu gadu a przecież miałem wynieść śmieci.
Sięgną po telefon dzwoniąc pod przed chwilą wybrany numer... Andrzeju
proszę przyjdź do nas do kuchni chciałbym abyś wyrzucił z mojego domu
pewnego niemile widzianego gościa. Spojrzałam na ojca bo muszę przyznać
że w pierwszej chwili nie wiedziałam o kogo mu chodzi dopiero później
jak przyszedł ochroniarz a ojciec kiwnął głową w kierunku Piotra
zrozumiałam o co mu chodziło.
-
No ty chyba sobie żartujesz!! nie pozwolę ci go wyrzucić!!!. Byłam
wściekła przez co przestałam nad sobą panować. Nie masz prawa.....
-
Owszem mam!!. Wszedł mi w słowo...... Mam ponieważ to mój dom. I do
czasu aż mieszkasz pod moim dachem nie pozwolę ci spotykać się z tym
facetem. Wykrzyczał w ogóle nie przejmując się tym że w śród nas są
dzieci.
- Tak, dobrze to się wyprowadzam. Ja również zaczęłam już krzyczeć.
- A gdzie ty pójdziesz może do niego co. Wstał stając przede mną.
- A żebyś wiedział że do niego przynajmniej nie będę musiała codziennie słuchać jaka to ja jestem nieodpowiedzialna i głupia.
- Przestańcie kłótnie do niczego nie prowadzą. Hadar próbowała załagodzić sytuację.
-
Zobaczymy jak szybko wrócisz z podkulonym ogonem mówiąc że ten
doktorzyna cię zostawił ale zapamiętaj że cię ostrzegałem bo jeżeli z
nim teraz wyjdziesz to ja już nigdy nie chce cię tu widzieć. Muszę
przyznać zdziwiłam się tym co powiedział ale skoro tak zadecydował to
tak będzie.
- Dobrze. Rzuciłam chłodno.
-
Ty gówniaro nie potrafisz docenić tego co masz wynoś się z mojego domu.
Krzykną po czym uderzył mnie w twarz. Spojrzałam na niego.
-
Nienawidzę cię!!!!!. wykrzyczałam pobiegłam do siebie spakować swoje
rzeczy, a gdy już to zrobiłam zeszłam na dół oddałam walizki Piotrowi
wyszłam nie słuchałam przeprosin ojca po prostu i tak już za dużo
nieprzyjemnych rzeczy powiedziałam nie chciałam w przypływie złości
powiedzieć czegoś gorszego. Hadar też już nie słuchałam po prostu
weszłam do samochodu czekając na Piotra rozpłakałam się tak, płakałam
jak małe dziecko. Mówi się trudno ojciec sam tego chciał prawda..
No
na razie to tyle. Los kolejnej części zależy od was i od waszych
komentarzy jeżeli wam się spodoba to jutro wieczorem część 2 ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz