czwartek, 28 lipca 2016

   Opowiadanie 2 część 1

Cześć wróciłam!. Krzyknęłam wchodząc do domu.. Jest tu kto?. Zapytałam ponieważ przez dłuższy czas nie usłyszałam odpowiedzi, rozejrzałam się po pomieszczeniu ale kiedy upewniłam się że nikogo nie ma czym prędzej pobiegłam z powrotem przed dom. Będąc na zewnątrz szybko złapałam Piotra za rękę ciągnąc za sobą.
- Hana ale czy to aby na pewno dobry pomysł, przecież jak twój ojciec mnie tu zobaczy to mnie zabije. Stanął w miejscu.
- Oj przestań kochanie podeszłam do niego maksymalnie blisko zarzucając swoje ręce na jego szyje, cmoknęłam go lekko a on pogłębił pocałunek kładąc swoje dłonie na moich pośladkach.
- Jeżeli w tej chwili nie puścisz moje córki to mogę ci obiecać że jak wrócisz do domu to cie kochani rodzice nie poznają liczę do trzech i wołam ochronę. Ojciec usiadł na krześle i zaczął liczyć,  myślałam że za chwilę wyjdę z siebie że zaraz zapadnę się pod ziemię. 
- Tato przestań!. Dlaczego ty nie możesz zostawić go w spokoju  co!! Łukasza przecież lubisz Zuzę też to dla czego nie możesz zaakceptować mojego faceta!!. Po prostu nie wytrzymałam  musiałam to z siebie wyrzucić, i muszę przyznać trochę mi ulżyło. 
- Może dlatego że Łukasz jest odpowiedzialny i potrafi się zająć Hadar i dziećmi a on. Spojrzał z pogardą na Piotra. On nigdy nie będzie odpowiedzialny nie da rady się tobą zająć, to cud że sobą daje radę. Pomyśl przez chwilę co by było gdybyś zaszła z nim w ciąże, przecież gdyby tylko się  dowiedział to od razu dał by nogę!!!. Wykrzyczał wściekły wyciągając z kieszeni marynarki paczkę papierosów i zapalniczkę, odpalił.
- Przestań, przecież wiesz że nie możesz palić. Nie zareagował przez co tylko podeszłam do niego i wyrwałam niedopalonego jeszcze papierosa... Nie denerwuj się proszę nie chce się z tobą kłócić. Uśmiechnęłam się do niego a ku mojemu zdziwieniu on odwzajemnił uśmiech. Wstał podszedł do mnie i przytulił. Jakąś chwilę siedzieliśmy tak przytuleni aż tu nagle usłyszeliśmy rozśmieszony głos oderwaliśmy się od siebie po czym spojrzeliśmy na osobę która nam przerwała.
-Ooo co ja widzę a co tu się dzieje ja też chce się przytulić. Do kuchni weszła Hadar a za nią Jagódka i Łukasz z Natanem na rękach. Siostra podeszła najpierw do mnie zagarniając w swój uścisk potem do ojca. Ja natomiast po przywitaniu się z Łukaszem wzięłam od niego swojego małego siostrzeńca którego z przyjemnością wyściskałam.
- A co to się stało że moja mała Hadar odwiedza swojego starego tatusia. Zaśmiał się biorąc małą na kolana.
- Nie wyobrażaj sobie tatuśku zbyt wiele ja do Hany tobie tylko dzieci przyjechałam podrzucić. Uśmiechnęła się wytykając przy tym język.  
- Zawsze wiedziałem że jesteś wredna tak jak twoja matka ale nie wiedziałem że aż tak. Postawił małą na ziemi wyciągną z szafki lizaka i podał małej. No dobrze my tu gadu gadu a przecież miałem wynieść śmieci. Sięgną po telefon dzwoniąc pod przed chwilą wybrany numer... Andrzeju proszę przyjdź do nas do kuchni chciałbym abyś wyrzucił z mojego domu pewnego niemile widzianego gościa. Spojrzałam na ojca bo muszę przyznać że w pierwszej chwili nie wiedziałam o kogo mu chodzi dopiero później jak przyszedł ochroniarz a ojciec kiwnął głową w kierunku Piotra zrozumiałam o co mu chodziło.
- No ty  chyba sobie żartujesz!! nie pozwolę ci go wyrzucić!!!. Byłam wściekła przez co przestałam nad sobą panować. Nie masz prawa.....
- Owszem mam!!. Wszedł mi w słowo...... Mam ponieważ to mój dom. I do czasu aż mieszkasz pod moim dachem nie pozwolę ci spotykać się z tym facetem. Wykrzyczał w ogóle nie przejmując się tym że w śród nas są dzieci.
- Tak, dobrze to się wyprowadzam. Ja również zaczęłam już krzyczeć. 
- A gdzie ty pójdziesz może do niego co. Wstał stając przede mną.
- A żebyś wiedział że do niego przynajmniej nie będę musiała codziennie słuchać jaka to ja jestem nieodpowiedzialna i głupia. 
- Przestańcie kłótnie do niczego nie prowadzą. Hadar próbowała załagodzić sytuację.
- Zobaczymy jak szybko wrócisz z podkulonym ogonem mówiąc że ten doktorzyna cię zostawił ale zapamiętaj że cię ostrzegałem bo jeżeli z nim teraz wyjdziesz to ja już nigdy nie chce cię tu widzieć. Muszę przyznać zdziwiłam się tym co powiedział ale skoro tak zadecydował to tak będzie. 
- Dobrze. Rzuciłam chłodno. 
- Ty gówniaro nie potrafisz docenić tego co masz wynoś się z mojego domu. Krzykną po czym uderzył mnie w twarz. Spojrzałam na niego. 
- Nienawidzę cię!!!!!. wykrzyczałam pobiegłam do siebie spakować swoje rzeczy, a gdy już to zrobiłam zeszłam na dół oddałam walizki Piotrowi wyszłam nie słuchałam przeprosin ojca po prostu i tak już za dużo nieprzyjemnych rzeczy  powiedziałam nie chciałam w przypływie złości powiedzieć czegoś gorszego. Hadar też już nie słuchałam po prostu weszłam do samochodu czekając na Piotra rozpłakałam się tak, płakałam jak małe dziecko. Mówi się trudno ojciec sam tego chciał prawda..
   

No na razie to tyle. Los kolejnej części zależy od was i od waszych komentarzy jeżeli wam się spodoba to jutro wieczorem część 2 ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz